POZNAJ TWÓRCĘ

Nazywam się Sławek Pienkawa. Jestem gitarzystą, ale od ponad dekady moje serce bije w rytmie perkusji. I to właśnie jako perkusista przeżyłem frustrację, którą zna każdy z nas.

about me min

PROBLEM: PERKUSYJNY SZKLANY SUFIT

Od lat patrzyłem z zazdrością na gitarzystów, basistów i klawiszowców. Wzmacniacze, efekty, cyfrowe symulacje, Kempery, Tonexy… Ich świat brzmieniowych możliwości wydawał się nieskończony. A my, perkusiści? Bęben, naciąg, mikrofon i pełna zależność od akustyka, który „ukręci” nam brzmienie. Czułem, że uderzyliśmy w szklany sufit. Zacząłem szukać rozwiązań. Na rynku znalazłem tylko dwa skrajne bieguny: potwornie drogie systemy wielkich marek albo tanie, nieestetyczne „zabawki”, których wstydziłbym się postawić na scenie. Wiedziałem, że musi istnieć lepsza droga – sposób, by za rozsądne pieniądze uzyskać studyjną jakość i powtarzalność brzmienia każdej nocy.

PROCES: OD POMYSŁU DO POLIGONU DOŚWIADCZALNEGO

Zamiast czekać, wziąłem sprawy w swoje ręce. Zanurzyłem się w świat triggerów, testując wszystko, co wpadło mi w ręce – nawet flagowe, bardzo drogie modele. Były dobre, ale wciąż niedoskonałe. Brakowało mi idealnego rozwiązania do stopy z naciągiem siateczkowym. Wtedy narodził się pierwszy pomysł My Sound Zone. W moim warsztacie powstała autorska konstrukcja triggera do stopy, a zaraz po niej innowacyjny, dwuczujnikowy „pająk” do werbla i uniwersalne triggery do tomów.

Prawdziwym poligonem doświadczalnym stała się moja pracownia perkusyjna. To właśnie tam, pod pałkami dzieci, młodzieży i dorosłych, moje prototypy przechodziły najcięższe testy wytrzymałościowe. Były ulepszane, poprawiane i katowane bez litości – wszystko po to, by osiągnąć pancerną niezawodność.

DOWÓD: TEST NA NAJWIĘKSZEJ SCENIE

Po miesiącach testów na modułach Millenium, Alesis, Roland i eDRUMin, nadszedł moment prawdy. Dopełnieniem i ostatecznym dowodem był koncert na dużej scenie, u boku zespołów z polskiej „pierwszej ligi”. To, co się wydarzyło, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Po koncercie podszedł do mnie Leszek Polanowski z POL-AUDIO, legenda branży nagłośnieniowej, i powiedział słowa, które stały się fundamentem tej firmy:

„Byliście najlepiej brzmiącą kapelą na tej całej imprezie. Tak trzymać.”

To był wiatr w żagle. To była pieczęć jakości, która potwierdziła, że obrałem właściwą drogę.

MISJA: TWÓJ WŁASNY „TONEX” DLA BĘBNÓW

Dziś, pod marką My Sound Zone, dzielę się tą sprawdzoną w boju technologią. Ale to coś więcej niż sprzedaż triggerów. To misja. Chcę dać perkusistom narzędzia, które otwierają nowe światy – brzmieniowe, stylistyczne i techniczne. Tak, my perkusiści w końcu mamy swojego „Tonexa”. Mamy technologię, która daje pełną kontrolę i inspiruje do przekraczania granic. Trzeba tylko po nią sięgnąć.

Zapraszam Cię do świata My Sound Zone.

Sławek Pieńkawa
Założyciel My Sound Zone

ja index baner1